Demonstracja w Tel AwiwieIzrael i świat

09.03.2015

"Izrael chce zmiany" pod tym hasłem około 40 000 osób demonstrowało w sobotni wieczór na placu Rabina w Tel Awiwie.

Były szef Mossadu, Meir Dagan, również wziął udział w demonstracji. Ostatnio krytykował on administrację Netanjahu i samego premiera, mówiąc, że "mamy lidera, który walczy w tylko jednej kampanii - kampanii dla własnego przetrwania politycznego." Dagan zapewnia jednocześnie, że sam nie ma ambicji politycznych. Podkreśla, że nie boi się wrogów Izraela, ale "naszych przywódców, którzy się pogubili". Jego zdaniem Izrael przez ostatnie sześc lat znajduje się w stagnacji.

W oświadczeniu, będącym odpowiedzią na słowa Dagana, partia Likud stwierdziła, że "wiec w Tel Awiwie jest częścią kampanii zaaranżowanej przez lewicę i finansowanej milionami dolarów z zagranicy. Celem jest zmienić rząd nacjonalistycznego Likudu kierowany przez Natanjahu na rząd lewicowy kierowany przez [Tzipi] Liwni i [Isaaca] Herzoga, który będzie wspierany przez partie arabskie".

Demonstracja, która odbyła się 7 marca, poprzedza wybory parlamentarne zaplanowane na 17 marca. Według sondaży największe szanse na zwycięstwo ma obecny premier Benjamin Netanjahu. W najbliższa sobotę planowany jest w tym samym miejscu wiec poparcia dla Netanjahu.