Prokuratura a antysemityzmAntysemityzm

03.02.2014

"Prowadzimy warsztaty dla prokuratorów," mówi w wywiadzie udzielonym GW Andrzej Seremet, prokurator generalny. Odnosi się w ten sposób do umorzeń śledztw związanych z przestępstwami na tle rasistowskim i wyznaniowym. "Jeżeli pan prokurator generalny poda adres, to wyślę odpowiednie pomoce: drewniane klocki, kredki, kolorowanki i inne zabawki oznaczone certyfikatem bezpieczeństwa dla dzieci do lat trzech," odpowiada mu na Facebooku Monika Olejnik.

Do prowadzenia spraw związanych z przestępstwami na tle rasistowskim zostało wyznaczonych ok. 90 prokuratorów. Jednym z nich jest prokurator z Poznania, która wprawdzie potępiła zachowanie tamtejszych kibiców, ale uznała, że krzycząc "Waszym domem Auschwitz jest, cała Polska o tym wie", "Jazda z Żydami!", "Do gazu!" nie chcieli oni obrazić Żydów, ale kibiców przeciwnej drużyny. "Ważny jest właśnie kontekst wypowiedzi, okoliczności, w jakich ona pada," mówi w wywiadzie Seremet.

"Ich zamiarem było to, żeby zrównać sytuację przeciwników z sytuacją Żydów w czasie II wojny światowej. Dokonali swoistej identyfikacji - gardzimy przeciwnikiem tak jak Żydami," dodaje Seremet. Jak więc to jest? Kibice gardzą jedynie przeciwnikami z drugiej strony trybun, czy Żydami również? Czy używanie słowa "Żyd" jako epitetu mającego obrazić drugą osobę, nie świadczy o pogardzie dla samych Żydów? Czy przymykanie na to oczu i tłumaczenie, że ci kibice przecież nic złego nie mieli na myśli, nie jest popieraniem ich działań? Co ich powstrzyma przed wznoszeniem takich okrzyków po raz kolejny? Bo przecież nie prokuratura. Zwłaszcza, że pani prokurator z Poznania jest jedną z tych 90, którzy mają walczyć z rasizmem i antysemityzmem. Skoro ona nie wie, jak to robić, to kto ma to wiedzieć?

"Jeżeli oni formułują takie okrzyki, choćby niebezpośrednio, wobec osób narodowości żydowskiej, to jednak wyrażają pogardliwy, lekceważący stosunek do nich. Solidaryzują się jakby z tymi, którzy dokonali Holocaustu," stwierdza wreszcie Seremet. Ale czy nie przeczy tym samym swojej wcześniejszej wypowiedzi? Nie do końca jest jasne, czy zgadza się z decyzją poznańskiej prokuratury, czy nie.

W kwietniu 2011 siedemnastu kibiców Legii Warszawa krzyczało w stronę kibiców Widzewa Łódź "Hamas, Hamas, Juden auf den Gas". Sprawa początkowo została przez sąd umorzona, ponieważ "skandowanie tego rodzaju haseł nie stanowi przestępstwa nawoływania do nienawiści na tle różnic wyznaniowych i narodowościowych." Postanowienie to zostało uchylone, a w październiku 2013 zapadł wyrok, od którego część skazanych się odwołała.

W ubiegłym roku prokurator Dawid Roszkowski z Białegostoku uznał swastykę za symbol szczęścia i pomyślności, a łódzka prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie imprezy kibiców ŁKS Łódź, w trakcie której zorganizowano "rzuty w Żyda". "Wobec braku znamion czynu zabronionego" uznano tym samym, że w Żyda rzucać można.

Prokuratura ma również problem z ustaleniem sprawców przestępstw. W sierpniu 2011 na ogrodzeniu pomnika w Jedwabnem ktoś napisał "Nie przepraszam za Jedwabne" oraz "Byli łatwopalni". Sprawców nie udało się ustalić i śledztwo umorzono. W ubiegłym roku, tuż po uroczystych obchodach rocznicy powstania w getcie warszawskim, przy kopcu Anielewicza w Warszawie ktoś napisał "Jude Raus". Napis szybko zmyto, ale pozostaje pytanie - co zrobić, aby osoba, która zechce umieścić kolejny, bała się konsekwencji swego czynu? Co zrobić, aby taki człowiek wiedział, że popełnia przestępstwo, za które przyjdzie mu ponieść karę? Czy Andrzej Seremet ma na to wreszcie jakiś skuteczny sposób?

Katarzyna Markusz