Prokuratura o poznańskich kibolachAntysemityzm

22.01.2014

Prokuratura apelacyjna uznała, że decyzja o umorzeniu śledztwa w sprawie antysemickich okrzyków kiboli w Poznaniu była niezasadna.

"Waszym domem Auschwitz jest, cała Polska o tym wie, że czerwona armia ta cała pójdzie do pieca!", "Jazda z Żydami!", "Do gazu!" - tak kilka miesięcy temu śpiewali kibole na stadionie Lecha Poznań. Prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, uznając, że kibole nie mieli na myśli Żydów, a kibiców przeciwnej drużyny.

"Uwzględniono charakter zdarzenia, w czasie którego owe wypowiedzi padały - wydarzenie sportowe, a nie zgromadzenie, wiec, czy inne forum prezentacji, poglądów czy zapatrywań na kwestie społeczne. Zidentyfikowano ich adresatów, zarówno w oparciu o treść haseł (odwołanie do czerwonych barw klubowych "Widzewa Łódź" i historii klubu), jak i konstrukcję wypowiedzi ("jazda z Żydami, Kolejorz jesteśmy z wami") - jako wyłącznie zawodników i sympatyków przeciwnej drużyny piłkarskiej. Na tej podstawie uznano, że brak jest obiektywnych przesłanek do przyjęcia, aby okrzyki te, niezależnie od użytych sformułowań i odwołań, nacechowane były nienawiścią do wskazanej w nich grupy narodowościowej i wyznaniowej," uznała wówczas poznańska prokuratura.

Sprawą zajmowała się prokurator Monika Rutkowska, która jest jednym z dwóch poznańskich prokuratorów wyznaczonych do badania spraw związanych z rasizmem i ksenofobią. W związku z tym przeszła specjalne szkolenie na ten temat w prokuraturze generalnej.

- Uznanie przez panią prokurator, że nie popełniono przestępstwa, było niezasadne. Mamy odmienny pogląd - mówi cytowany przez GW Marek Konieczny, rzecznik prokuratury apelacyjnej. - Naszym zdaniem śledztwo należy kontynuować, prokuratura powinna podjąć działania zmierzające do ustalenia autorów okrzyków. Chodzi m.in. o przyjrzenie się nagraniom ze stadionowego monitoringu.

Nie oznacza to jednak, że śledztwo zostanie wznowione. Wszystko zależy teraz od oceny decyzji prokuratury apelacyjnej przez prokurator Rutkowską i jej przełożonych.